
Anna Konieczyńska, wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, została zawieszona w prawach członka Koalicji Obywatelskiej, a o jej przyszłości ma zdecydować sąd koleżeński. Wirtualna Polska ujawniła dziś, że 4,5 mln zł pomocy powodziowej z KARR trafiło do trzech podmiotów z jednej miejscowości, choć cztery niezależne źródła wykluczają, by ucierpiały one w wyniku powodzi. Sprawę bada Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Wirtualna Polska napisała dziś, że 4,5 mln zł pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. otrzymały trzy podmioty z miejscowości Dziwiszów (gmina Jeżów Sudecki), powiązane z wiceprezeską tej agencji. Jest nią działaczka Koalicji Obywatelskiej – Anna Konieczyńska.
Według serwisu, firma męża wiceprezeski KARR otrzymała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego w wysokości 200 tys. zł. Protokół z oględzin, sporządzony dziesięć miesięcy po powodzi, wykazał pęknięte płytki na tarasie, wymyte fugi oraz rysy w tynku na balustradzie balkonu na pierwszym piętrze. Gmina przyznała, że nie miała niezależnego dowodu na powstanie tych szkód w wyniku powodzi.
Spółka sąsiadów działaczki KO otrzymała 3,2 mln zł pomocy. Szkoda miała powstać w sali zabaw dla dzieci, która zdaniem portalu nigdy nie przyjęła ani jednego dziecka i nie ma śladu, by kiedykolwiek została otwarta. W tym samym budynku działał sklep „Społem”, jednak spółdzielnia nie dostała ani złotówki wsparcia.
Trzecia dotacja, w wysokości 1,12 mln zł, trafiła do spółki właściciela lokalnej telewizji i wieloletniego kontrahenta samorządów. W tym przypadku Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził brak wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności.
Szczególnie bulwersujący w tej sprawie jest fakt, że żadne z czterech źródeł, do których sięgnęli dziennikarze WP (Państwowa Straż Pożarna, Wody Polskie, system satelitarny unijnej służby Copernicus EMS, dane firmy ICEYE), nie odnotowało obecności wody powodziowej pod wskazanymi lokalizacjami.






