Miała być inwestycja w rozwój. Dziś jest śledztwo, zarzuty i pytanie, gdzie zniknęły pieniądze inwestorów
Miała być nowoczesna grupa budowlano-deweloperska, ambitne projekty, bezpieczny wzrost i atrakcyjne zyski dla inwestorów. Dziś wokół Prefa Group narasta jeden z najpoważniejszych kryzysów inwestycyjnych ostatnich lat. W centrum tej sprawy są zarzuty dotyczące sprzedaży obligacji i pożyczek, postępowanie sanacyjne, wpisy na liście ostrzeżeń KNF oraz coraz większa liczba osób, które od miesięcy bezskutecznie próbują odzyskać swoje pieniądze. Według publicznie dostępnych informacji z marca 2026 roku Jakub Suchanek jest podejrzany o oszukanie prawie 250 inwestorów na kwotę przekraczającą 35 mln zł, a śledztwo wciąż ma charakter rozwojowy.
Od 71Media i PHI Wierzytelności do Prefa Group
Sama spółka nie pojawiła się na rynku nagle. Dzisiejsza Prefa Group funkcjonowała wcześniej pod historycznymi nazwami 71Media Spółka Akcyjna oraz PHI Wierzytelności Spółka Akcyjna. Obecnie figuruje jako Prefa Group Spółka Akcyjna w restrukturyzacji, a jako prezes wskazywany jest Jakub Suchanek. To ważne, bo już sam ten formalny ciąg nazw pokazuje, że dzisiejsza sprawa nie dotyczy podmiotu zbudowanego od zera w ostatnich miesiącach, ale szerszej historii biznesowej, która z czasem zmieniła profil i skalę działania.
Jak pozyskiwano pieniądze od inwestorów
Z publicznych materiałów i raportów wynika, że model finansowania grupy nie opierał się wyłącznie na klasycznym kredycie bankowym. Prefa Group i podmioty z nią powiązane korzystały z emisji obligacji, ofert akcji oraz prywatnych pożyczek zawieranych z inwestorami. W raportach giełdowych spółki widać wyraźnie, że obok dokumentów związanych z memorandum informacyjnym pojawiały się także informacje o podpisywaniu znaczących umów pożyczek, zmianach warunków finansowania, aneksach i zabezpieczeniach. Już samo to pokazuje, że kapitał był zbierany wieloma kanałami jednocześnie.
Dziś to właśnie ten model pozyskiwania pieniędzy budzi najwięcej pytań. Bo gdy inwestorom sprzedawano obraz rozwijającej się grupy budowlano-deweloperskiej, w oficjalnych raportach zaczęły pojawiać się kolejne sygnały ostrzegawcze. W 2023 roku pojawiły się informacje o nieterminowym wykupie obligacji, opóźnieniach w wypłacie odsetek oraz dalszych pożyczkach i porozumieniach. To nie wygląda jak pojedynczy poślizg, tylko jak ciąg problemów z obsługą zobowiązań.
Policja weszła do gry w 2025 roku
Punktem zwrotnym stał się komunikat policji z lutego 2025 roku. Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą KMP w Poznaniu poinformowali wtedy o zatrzymaniu dwóch osób, 37-letniego mężczyzny i 48-letniej kobiety, określonych jako prezes i wiceprezes zarządu spółek inwestujących w branży deweloperskiej. Według policji mieli oni wprowadzać inwestorów w błąd co do sytuacji finansowej reprezentowanych przez siebie spółek, możliwości wywiązania się z zobowiązań wynikających z emisji papierów wartościowych, a także zamieszczać nieprawdziwe informacje o stanie majątkowym firmy w materiałach reklamowych. Policja podała też, że pokrzywdzonych było co najmniej 161 inwestujących, a suma strat była szacowana na ponad 18,5 mln zł.
To właśnie w tym komunikacie padł też jeden z najmocniejszych opisów mechanizmu działania. Policja wskazała, że podejrzani zawierali z inwestorami także umowy pożyczek, co miało prowadzić do systematycznego zwiększania zadłużenia spółek. Śledczy podali, że pokrzywdzeni w większości nie odzyskali zainwestowanych pieniędzy, nie zobaczyli należnych odsetek ani spłaty pożyczek. Mundurowi pracowali nad sprawą od lutego 2024 roku, po zawiadomieniu złożonym przez jedną z osób pokrzywdzonych, a podczas przeszukań zabezpieczyli dokumentację spółek, sprzęt teleinformatyczny, prospekty reklamowe oraz gotówkę.
Zarzuty są poważne, ale zarząd pozostaje na wolności
I właśnie tu zaczyna się wątek, który wśród poszkodowanych budzi dziś największe emocje. Bo mimo tak poważnych zarzutów policja informowała, że wobec podejrzanych zastosowano środki wolnościowe: dozór policji, zakaz kontaktowania się z określonymi osobami oraz zakaz opuszczania kraju. Na poczet przyszłych kar prokuratura dokonała też zabezpieczenia majątkowego na kwotę niemal 7 mln zł. Formalnie postępowanie jest rozwojowe, ale dla ludzi, którzy stracili oszczędności życia, sam fakt, że osoby z zarządu pozostają na wolności, stał się źródłem narastającej frustracji i poczucia, że reakcja państwa jest zbyt łagodna wobec ciężaru tej sprawy. To nie jest już tylko spór o pieniądze. To jest także spór o elementarne poczucie sprawiedliwości.
W oczach wielu pokrzywdzonych ten rozdźwięk wygląda po prostu brutalnie. Z jednej strony mamy setki osób, które przez miesiące lub lata próbują odzyskać pieniądze, z drugiej zarzuty dotyczące mienia znacznej wartości i oszustw kapitałowych, a na końcu decyzję o środkach nieizolacyjnych. Właśnie to zestawienie najmocniej napędza dziś oburzenie. Nie dlatego, że ktoś oczekuje medialnego spektaklu, ale dlatego, że przy takiej skali szkód i liczbie pokrzywdzonych wielu ludzi zwyczajnie nie rozumie, dlaczego sprawa nadal nie doprowadziła do ostrzejszych zabezpieczeń procesowych.
Sprawa urosła. W 2026 roku mowa już o prawie 250 pokrzywdzonych
Na tym jednak sprawa się nie zatrzymała. W marcu 2026 roku pojawiły się informacje, że Jakub Suchanek usłyszał kolejne zarzuty, a skala postępowania wzrosła do prawie 250 inwestorów i ponad 35 mln zł szkody. Według tych samych informacji prokuratura zakazała mu prowadzenia działalności inwestycyjnej. To ważny moment, bo pokazuje, że śledczy nie mówią już o pojedynczym wątku, ale o znacznie większej i bardziej rozbudowanej sprawie, obejmującej kolejne osoby pokrzywdzone oraz kolejne formy pozyskiwania pieniędzy. Wątek ten jest obecnie badany przez nasz zespół dziennikarzy śledczych.
Rozszerzenie zarzutów najprawdopodobniej było pokłosiem informacji, które w styczniu 2026 Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przekazała w komunikacie. Prokuratura poinformowała wtedy o zasięgnięciu opinii instytucji specjalistycznej w tej sprawie. To oznacza, że śledztwo weszło na poziom pogłębionej analizy finansowej, księgowej i ekonomicznej. W praktyce taki ruch sugeruje, że nie chodzi już wyłącznie o prostą ocenę pojedynczych umów, ale o próbę odtworzenia całego mechanizmu działania i przepływów pieniężnych.
KNF i restrukturyzacja. Alarmy pojawiały się wcześniej
Równolegle wokół tej struktury pojawiały się sygnały ostrzegawcze na poziomie nadzorczym. Na liście ostrzeżeń publicznych KNF znajduje się zarówno Prefa Group S.A. z siedzibą w Poznaniu, jak i Polski Holding Inwestycyjny S.A. Same te wpisy nie przesądzają o winie, ale pokazują, że organy nadzorcze już wcześniej dostrzegały poważne podstawy do skierowania zawiadomień.
Do tego dochodzi sama restrukturyzacja. W marcu 2025 roku sąd otworzył postępowanie sanacyjne wobec Prefa Group i wyznaczył zarządcę. To już nie jest plotka z rynku ani komentarz rozgoryczonych wierzycieli. To formalny dowód, że sytuacja spółki weszła w etap kryzysu potwierdzonego sądownie.
Poszkodowani zaczynają patrzeć szerzej niż tylko na sąd i egzekucję
Wraz z rozwojem śledztwa coraz więcej osób poszkodowanych zaczyna patrzeć na tę sprawę szerzej niż tylko przez pryzmat klasycznych postępowań sądowych. W praktyce wielu wierzycieli zdaje sobie dziś sprawę, że sama droga przez restrukturyzację, ewentualne postępowania upadłościowe, procesy cywilne i późniejszą egzekucję może okazać się zbyt długa, by realnie odzyskać pełną wartość utraconych pieniędzy. Im dłużej trwa cała sprawa, tym częściej powraca pytanie nie tylko o to, jakie postępowanie zostanie otwarte albo kiedy zapadnie wyrok, ale przede wszystkim: co naprawdę stało się z kapitałem wpłaconym przez inwestorów.
W rozmowach z pokrzywdzonymi coraz częściej wraca ten sam zestaw pytań: gdzie finalnie trafiły pieniądze, jak wyglądały przepływy między spółkami, kto korzystał z tego kapitału i czy część środków nie została rozproszona w sposób, który dziś utrudnia ich odzyskanie. To właśnie dlatego część osób zaczyna szukać innych dróg działania. Nie chodzi wyłącznie o zwykłą windykację czy bierne oczekiwanie na finał wieloletnich postępowań. Coraz większe znaczenie mają także działania analityczne, dziennikarskie i śledcze, które mogą pomóc odtworzyć rzeczywisty obieg pieniędzy, ustalić powiązania między spółkami i odpowiedzieć na pytanie, gdzie dziś należy szukać realnego majątku. To jest już nie tylko walka o wyrok, ale walka o prawdę o przepływach finansowych.
Pomoc dla osób poszkodowanych w sprawie Prefa Group
Jeżeli czujesz się poszkodowany przez Prefa Group albo podmioty powiązane, skontaktuj się z redakcją Dziennika Śledczego. Zbieramy relacje, analizujemy umowy, aneksy, wezwania do zapłaty, korespondencję, materiały reklamowe i wszystkie dokumenty, które mogą pomóc odtworzyć mechanizm działania tej struktury. Osobom pokrzywdzonym oferujemy bezpłatną analizę sprawy, kontakt z naszym zespołem dziennikarzy śledczych i detektywów pracujących przy aferze Prefa Group, pomoc w uporządkowaniu dokumentów oraz kontakt do specjalistów zajmujących się sprawami, w których sama klasyczna egzekucja bardzo często okazuje się niewystarczająca.
Zgłoszenia można przesyłać przez formularz kontaktowy na stronie Dziennika Śledczego: www.dzienniksledczy.pl/piramidy albo mailowo na adres: piramidy@dzienniksledczy.pl. Ze względu na dużą liczbę zgłoszeń czas odpowiedzi może wydłużyć się o kilka dni.
Ta sprawa dopiero się otwiera
Afera Prefa Group przestała być historią o jednej spółce i jednym nieudanym projekcie. Dziś wygląda raczej jak opowieść o całym systemie pozyskiwania pieniędzy od inwestorów, który przez długi czas był sprzedawany jako biznes oparty na wzroście, nieruchomościach i zaufaniu. Teraz ten obraz pęka pod ciężarem śledztwa, kolejnych zarzutów, sanacji i pytań, na które wciąż nie ma jasnej odpowiedzi. Najważniejsze z nich pozostaje niezmienne: gdzie naprawdę trafiły pieniądze inwestorów i kto finalnie z nich skorzystał.







