Po wielu tygodniach intensywnych działań prowadzonych na Majorce i w Polsce nastąpił długo wyczekiwany przełom. Anna Wilska, której zaginięcie od miesięcy budziło ogromne zainteresowanie opinii publicznej, nawiązała kontakt ze swoją rodziną i przekazała, że jest cała i zdrowa.

To informacja, na którą czekali jej bliscy, a także wszyscy zaangażowani w działania poszukiwawcze.
Sprawa Anny Wilskiej od początku była jedną z najbardziej zagadkowych spraw dotyczących zaginięcia Polki za granicą. Kobieta przebywała na Majorce, gdzie po utracie dokumentów i telefonu nagle urwał się z nią kontakt. Przez wiele miesięcy nie było wiadomo, gdzie przebywa, czy jest bezpieczna i czy nie potrzebuje pomocy.
W działania zaangażował się międzynarodowy zespół kierowany przez prywatnego detektywa Dawida Burzackiego. W skład grupy weszli detektywi, specjaliści od analizy cyfrowej, eksperci OSINT oraz dziennikarze śledczy. Nasza redakcja Dziennika Śledczego została włączona bezpośrednio w działania operacyjne prowadzone zarówno na terenie Polski, jak i Hiszpanii.
Przez ostatnie tygodnie wspólnie analizowaliśmy napływające informacje, weryfikowaliśmy tropy oraz prowadziliśmy czynności mające na celu ustalenie miejsca pobytu zaginionej.
Poszukiwania prowadzone na całej Majorce
Członkowie zespołu sprawdzali miejsca, w których mogły przebywać osoby wykluczone społecznie i bezdomne. Weryfikowano pustostany, opuszczone obozowiska, miejsca wskazywane przez informatorów oraz informacje napływające z różnych części wyspy.
W trakcie prowadzonych czynności odnaleziono między innymi porzucone walizki oraz tymczasowy polski paszport należący do innego obywatela Polski. Wszystkie ustalenia zostały przekazane odpowiednim służbom w Hiszpanii oraz Polsce.
Równolegle prowadzono szeroko zakrojoną analizę aktywności internetowej osób, które mogły mieć kontakt z Anną Wilską po jej zaginięciu.
Przełom po kontakcie z rodziną
Przełom nastąpił, gdy Anna skontaktowała się ze swoją siostrą. Podczas rozmowy przekazała, że jest bezpieczna i nie miała świadomości, iż prowadzone są zakrojone na szeroką skalę poszukiwania.
Jak wynika z jej relacji, po utracie telefonu nie posiadała numerów kontaktowych do bliskich. Jednocześnie miała regularnie zgłaszać się na lokalny komisariat policji, oczekując na odnalezienie swoich dokumentów.
– Najważniejsze jest to, że Anna żyje i nic nie wskazuje na to, aby wymagała natychmiastowej pomocy. To informacja, na którą czekali wszyscy zaangażowani w tę sprawę. Jednocześnie nie możemy powiedzieć, że wszystkie okoliczności zostały już wyjaśnione. Nadal istnieje szereg pytań, na które nie znamy odpowiedzi – mówi Dawid Burzacki, koordynator międzynarodowego zespołu detektywów.
Jednocześnie kobieta nie ujawniła swojego aktualnego miejsca pobytu ani szczegółów dotyczących ostatnich miesięcy życia na wyspie.

Wątek profilu „singleboy”
Jednym z najbardziej zaskakujących ustaleń śledztwa był wątek osoby posługującej się profilem „singleboy” w mediach społecznościowych.
Z ustaleń zespołu wynika, że profil ten kontaktował się zarówno ze znajomymi Anny Wilskiej, jak i członkami jej rodziny. W toku prowadzonych czynności ustalono, że za kontem miał stać funkcjonariusz lokalnej policji.
– Ustaliliśmy, że osoba funkcjonująca pod pseudonimem „singleboy” rzeczywiście była policjantem. Sam fakt kontaktowania się ze znajomymi i rodziną osoby zaginionej nie oznacza jeszcze niczego nielegalnego, jednak okoliczności tych działań powinny zostać dokładnie wyjaśnione. To jeden z elementów, który nadal budzi nasze zainteresowanie – podkreśla Dawid Burzacki.

Kluczowa rola analizy cyfrowej
Znaczący wkład w śledztwo mieli również specjaliści zajmujący się analizą cyfrową oraz działaniami OSINT.
– W tego typu sprawach często to właśnie analiza śladów cyfrowych pozwala odtworzyć fragmenty historii osoby zaginionej. W przypadku Anny Wilskiej wiele informacji udało się potwierdzić dzięki zestawieniu danych pochodzących z różnych źródeł. Każdy szczegół miał znaczenie i często prowadził do kolejnych ustaleń – mówi detektyw Ewelina Tomaszek.
Jak podkreślają uczestnicy działań, sprawa była wyjątkowo trudna ze względu na brak bezpośredniego kontaktu z zaginioną, ograniczoną liczbę świadków oraz upływ czasu od momentu utraty kontaktu.
Monitoring został utracony
Jednym z problemów napotkanych podczas śledztwa był brak nagrań monitoringu z okresu bezpośrednio poprzedzającego zaginięcie.
Materiały, które mogły odpowiedzieć na część pytań dotyczących działań Anny po utracie dokumentów i telefonu, zostały nadpisane zgodnie z obowiązującymi procedurami przechowywania danych.
Jako Dziennik Śledczy podkreślamy, że sprawa ta pokazuje, jak ogromne znaczenie ma szybka reakcja w przypadku zaginięć za granicą. W wielu krajach materiały monitoringu przechowywane są jedynie przez kilka tygodni, po czym zostają bezpowrotnie usunięte.
Dziękujemy za współpracę
Jako redakcja Dziennika Śledczego dziękujemy wszystkim osobom, które przekazywały informacje, udostępniały komunikaty oraz pomagały nagłaśniać sprawę.
Szczególne podziękowania kierujemy do Dawida Burzackiego, który kierował międzynarodową grupą detektywów prowadzących działania na Majorce, a także do wszystkich ekspertów zajmujących się analizą cyfrową i międzynarodową wymianą informacji.
Dziękujemy również funkcjonariuszom polskiej Policji za współpracę oraz wszystkim mediom, które pomagały dotrzeć z apelem do osób mogących posiadać istotne informacje.
To jeszcze nie koniec pytań
Choć najważniejszy cel został osiągnięty, a Anna Wilska żyje i nawiązała kontakt z rodziną, wiele okoliczności nadal pozostaje niewyjaśnionych.
Nie wiadomo dokładnie, gdzie przebywała przez ostatnie miesiące, w jaki sposób utraciła kontakt z bliskimi oraz jaką rolę odegrały osoby, które pojawiły się w jej otoczeniu po zgłoszeniu utraty dokumentów.
Dla nas najważniejsze jest jednak jedno: Anna Wilska żyje.
To informacja, na którą przez wiele miesięcy czekała jej rodzina, przyjaciele oraz wszyscy zaangażowani w poszukiwania.







