Najpierw zabił żonę, potem znaleźli go pod blokiem. „Babcia widziała, jak wyskoczył”

Nadal nie milką echa tragedii, która rozegrała się w jednym z mieszkań wieżowca przy ulicy Lisiej w Zielonej Górze. 62-latek najpierw zabił swoją żonę, a później wyskoczył z balkonu z 10. piętra. Mężczyzna zginął na miejscu. – Ja akurat spałem, ale babcia mi o tym powiedziała, bo widziała na własne oczy, jak on skoczył – powiedział, jeden z sąsiadów.

Do tragedii doszło w niedzielę nad ranem, w mieszkaniu wieżowa przy ulicy Lisiej w Zielonej Górze. 62-latek, lokator jednego z mieszkań, pokłócił się z żoną, po czym sięgnął po nóż i zadał jej kilka ciosów. Kobieta niestety zmarła. Mężczyzna zrobił to na oczach syna, który uciekł z mieszkania. To właśnie on poinformował policję o zdarzeniu. 41-latek trafił pod opieką specjalistów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here