Młodszy aspirant Krzysztof Meller i komisarz Grzegorz Czyrka byli po służbie, gdy zatrzymali nietrzeźwego kierowcę, który oplem jechał całą szerokością jezdni. Przypadek sprawił, że policjanci z dwóch komend znaleźli się w jednym miejscu i w porę zareagowali na niebezpieczną sytuację. Jeden z funkcjonariuszy zajechał umiejętnie nietrzeźwemu drogę, drugi pomógł w zatrzymaniu. Mężczyzna miał w organizmie ponad 2,5 promila alkoholu.

W czwartek (13 maja) po godzinie 20 młodszy aspirant Krzysztof Meller, Naczelnik Wydziału Wspomagającego Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim wracał z rodziną z prywatnej podróży. Na Trasie Nadwarciańskiej zauważył kierującego oplem, który jechał od lewej do prawej krawędzi. Policjant podejrzewał, że kierowca może być nietrzeźwy. Zrównał się z nim autami i po krótkiej obserwacji wiedział, że mężczyznę w oplu trzeba natychmiast zatrzymać. Po chwili umiejętnie zajechał mu drogę, wybiegł z auta i wyciągnął kierowcę. W tej samej chwili na miejscu pojawił się wracający ze służby komisarz Grzegorz Czyrka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim, który pomógł w zatrzymaniu nietrzeźwego. Policjanci pilnowali mężczyzny, do przyjazdu patrolu ruchu drogowego. Nietrzeźwy twierdził, że nic nie pił, ale jego bełkotliwa mowa wskazywała zupełnie coś innego.

Podejrzenia co do stanu nietrzeźwości kierowcy opla potwierdziły się po wykonaniu badania. Urządzenie wskazało, że 39-latek ma w swoim organizmie ponad 2,5 promila alkoholu. Jego stan nie pozwalał na normalne funkcjonowanie, nie mówiąc o kontroli nad pojazdem. Policjanci zatrzymali mężczyznę w gorzowskiej komendzie, a jego auto odholowali. Kiedy 39-latek wytrzeźwieje usłyszy zarzut, za który grozi do 2 lat więzienia.

Komentarze: