Prokuratura na razie nie postawiła nikomu zarzutów w sprawie składowiska. Sosnowiec ma jednak obowiązek zutylizować odpady

0
28

W środę na składowisku odpadów przy ul. Radocha w Sosnowcu w województwie Śląskim wybuchł pożar. W akcji ratowniczej brało udział prawie 90 zastępów straży pożarnej, w tym 16 OSP (z Sosnowca, Będzina, Bytomia, Chorzowa, Dąbrowy Górniczej, Gliwic, Jaworzna, Katowic, Mysłowic, Piekar Śląskich, Tychów), policja, WIOŚ, zespoły ratownictwa medycznego, pogotowie energetyczne, straż miejska. Płonęły m.in. pojemniki z pochodnymi ropy i lakierów.

Ostatecznie powierzchnia pożaru wyniosła 7500 m2 składowiska. Policja prowadzi dochodzenie w sprawie ustalenia przyczyny pożaru.

Na miejsce akcji gaśniczej przybyli między innymi: Dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, Prezydent Miasta Sosnowiec, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego UM w Sosnowcu oraz grupa operacyjna z Komendy Głównej PSP.

Prokuratura zakończyła już czynności śledcze w tej sprawie i oddała teren do dyspozycji miasta, na którym spoczywa teraz obowiązek utylizacji odpadów.

Składowiskiem już wcześniej zainteresowała się prokuratura po tym, jak policjanci ze strażnikiem miejskim zatrzymali w rejonie ul. Radocha mężczyznę, który był podejrzewany o to, że zwoził na pobliskie nielegalne wysypisko niebezpieczne odpady.

– Zrobiliśmy oględziny tego miejsca, po czym postępowanie przejęła Prokuratura Okręgowa w Katowicach – wyjaśnia prokurator Magdalena Ziobro, szefowa Prokuratury Rejonowej Sosnowiec Południe

Jak na razie w sprawie nikomu nie przedstawiono zarzutów, w styczniu śledczy dostali opinie biegłych na temat odpadów zabezpieczonych na składowisku.

– Wtedy też powiadomiliśmy Urząd Miasta w Sosnowcu, że czynności śledcze dotyczące samego składowiska zostały zakończone i oddajemy ten teren do ich dyspozycji – wyjaśnia prokurator Monika Łata z biura prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Zgodnie z przepisami utylizacja odpadów spoczywa teraz na samorządzie.

Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca, podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami mówił, że miasto nie będzie uchylać się od obowiązku utylizacji odpadów.

– Prowadzimy już rozmowy z syndykiem odpowiedzialnym za ten teren. Chcemy teren kupić, posprzątać i odpowiednio zabezpieczyć, żeby ponownie nie zmienił się w nielegalne składowisko. Niestety, utylizacja odpadów jest bardzo droga. Będziemy starać się o środki zewnętrzne na ten cel, np. z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska – mówił Chęciński.

Rafał Łysy, rzecznik Urzędu Miejskiego w Sosnowcu, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” podkreślił, że miasto zwracało się wcześniej do trzech firm o wycenę i utylizacje odpadów ze składowiska przy ul. Radocha.

– Dwie odpowiedziały, że na 2020 rok nie mają już limitów na takie działania  – wyjaśnia Rafał Łysy. Dodaje, że koszty utylizacji wyceniły natomiast na 6-10 mln zł. – Natomiast trzecia firma nawet nie dała nam wyceny ze względu na to, że w ogóle nie jest w stanie przerobić kolejnych ton odpadów – podkreśla.

Prezydent Sosnowca dodał, że dla długofalowego rozwiązania problemu konieczne jest zastanowienie się na szczeblu rządowym nad zmianami w systemie gospodarowania odpadami. – Do Polski od lat zwozi się odpady z całej Europy. Czas, żeby z tym skończyć – mówił Chęciński.

Fot. KW PSP Katowice

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here