Dolnośląska prokuratura bada sprawę śmierci mężczyzny, który zmarł w szpitalu dwie godziny po policyjnej interwencji. Wydarzenia rozegrały się wczoraj o szóstej rano w Lubinie: funkcjonariuszy wezwano do mężczyzny, który biegał po ulicy i rzucał kamieniami w okna. Miał być pod wpływem narkotyków.

Śledczy zlecą sekcję zwłok, która miałaby wskazać przyczynę śmierci mężczyzny. Najpewniej przesłuchają również świadków.

Wiadomo, że tacy byli.

W internecie pojawił się niespełna 7-minutowy amatorski film, na którym zarejestrowano dużą część interwencji. Na nagraniu widać czterech policjantów, którzy próbują obezwładnić krzyczącego i rzucającego się mężczyznę. W końcu prowadzą go do radiowozu, ale zatrzymują się przed samochodem. Pod koniec nagrania widać ujęcie, które może sugerować, że policjant próbował ocucić leżącego na ziemi mężczyznę.

Ostatecznie mężczyzna został zabrany przez wezwaną karetkę na szpitalny oddział ratunkowy, a tam zmarł dwie godziny później.

W opublikowanym na stronach dolnośląskiej komendy komunikacie policja zaznacza, że funkcjonariuszy wezwała matka mężczyzny: zgłosiła, że jej syn „biega po jednej z ulic miasta i rzuca kamieniami w okna zabudowań”. Przekazała również, że mężczyzna nadużywa narkotyków.

W komunikacie zaznaczono, że policjanci, którzy zjawili się na miejscu, zastali tam „agresywnego mężczyznę, którego próbowali uspokoić i wylegitymować”. „Ten jednak nie reagował na polecenia, był bardzo agresywny i niezwykle pobudzony. Z uwagi na irracjonalne zachowanie mężczyzny użyto wobec niego chwytów obezwładniających oraz kajdanek. Mężczyzna w dalszym ciągu nie podporządkowywał się poleceniom, szarpał się i wyrywał” – relacjonuje dolnośląska komenda.

Komentarze: